Osiara - Strona Polskiego Skutera OSA

Osa na zwiadzie ze Szwadronem.


Będąc Osiarą należę również do klubu motocyklowego Sokół Budzyń, w ramach którego działa wyodrębniony Szwadron Pojazdów Militarnych i Zabytkowych. Szwadron ten organizuje wyjazdy weekendowe zwane „Zwiadami”. Zazwyczaj biorę w nich udział jako Marusia obsługując karabin maszynowy MG 42, ponieważ zwiady te maja na celu rozpoznanie pozycji wroga. Tym razem ze względu na zmniejszone siły, zwiad nie przewidywał działań wojennych, wobec czego za zgodą Rotmistrza mogłam uczestniczyć w niedzielnym wypadzie na swojej Osce.

Zwiad odbył się pod hasłem „W poszukiwaniu kamiennych kręgów” i wiódł w dużej mierze drogami leśnymi i polnymi. Oska była w swoim żywiole. Jako stały uczestnik rajdów radziła sobie w terenie wyśmienicie, często pozostawiając ciężkie militarne motocykle w tyle.

Po dokonaniu rozpoznań na punktach widokowych w Pianówce i Goraju – Pałacu, udało się wytyczyć trasę do miejsca kultu ludności kultury łużyckiej z VIII w. p.n.e.

Okazało się że jest to nieco zaniedbane miejsce, a szkoda. Krąg kamienny sprawia wrażenie zupełnie niesamowitego i magicznego a kamienie wydają metaliczny dźwięk, zupełnie jak „Dzwon Zygmunta”. Naładowani pozytywna energią ruszyliśmy w dalsza drogę do miejscowości Rzecin. Tam Ja i Oska, wspólnie ze zwiadowcami, oddałyśmy hołd poległym tam partyzantom i spadochroniarzom.

Potem w sukience i sandałkach wybrałam się na bagno i to nie małe. W Rzecinie bowiem, swój punkt badawczy ma Akademia Rolnicza z Poznania, która wybudowałam na jeziorze Rzecińskim, a właściwie na jego bagnach 500 m kładkę i stację badawczą. Spacer po tym grzęzawisku robi wrażenie i wpływa na wyobraźnię. Panom przyszło na myśl, że mogłoby być to dobre miejsce na wycieczkę z teściową.

Pomarzyć dobra rzecz ale trzeba było przedrzeć się dalej przez las do Wronek, bo niektórzy już zgłodnieli, więc znowu Oska gnała jak szalona leśnym duktem. Obiad udało się zamówić niezwykle sprawnie, co w przypadku „Szwadronu” jest nie lada sukcesem. W oczekiwaniu na posiłek były małe psikusy w wykonaniu Rotmistrza i jego mówiącego motocykla oraz dowcipy Wachmistrza.

Ja z kolei miałam przyjemność poznać młodego nastoletniego mężczyznę, który bezbłędnie rozpoznał model mojej Oski. Do tej pory zdarzały mi się fachowe rozmowy z napotkanymi mężczyznami, ale zazwyczaj byli to Panowie w sile wieku, którzy pamiętali Oskę z lat swojej młodości. Nigdy nie spotkałam tak młodego, powiem więcej, bardzo młodego człowieka, który mógłby poszczycić się sporą wiedzą o naszym Polskim Skuterze. To bardzo cieszy i mam nadzieję, że przybył nam jeszcze jeden Osiarz na naszym forum.

Najedzeni i w dobrych humorach udaliśmy się w drogę powrotną.

Moja Oska spisała się wspaniale! Po raz kolejny udowodniła, iż jest nie tylko szosowym skuterem wożącym Osiarę w sukience, ale jak trzeba jest także prawdziwym rajdowym motocyklem radzącym sobie doskonale w terenie.

Z tego powodu mam nadzieję, że nie był to ostatni „Zwiad” w którym mogłam uczestniczyć na swojej Osce.

Pozdrawiam i zapraszam do galerii gdzie umieściłam fotorelację z opisanej wyprawy

Osiara